Dziś pomogłem zabić Palestyńczyka
Źródło: Forum Ekologiczne, numer: styczen-marzec 2005.
Sułtan jest dobry, to tylko jego wezyrowie są dranie! Takie myśli uspokajają niezadowolonych z wydarzeń politycznych w przeciągu całej naszej historii. Nasze obecne niezadowolenie staramy się pokryć fałszywą nadzieją o skutecznej interwencji Ameryki w sprawy Palestyny, starając się zarazem umocnić mit, że Ameryka jest surowym, ale sprawiedliwym mocarstwem. Ale, w miarę, jak „Dzień Dier Tassin”, zmienia się w „Deir Yassin – co dzień”- ta nadzieja nas opuszcza.
„Prawdziwa próba dla administracji prez. Busha”- pisze Robert Fisk w The Independent.
„Nie ma czasu do stracenia”- wtóruje mu Helena Cobban w Christian Science Monitor.
A tu podróż sekretarza Stanu Colina Powela nie przynosi nic- dokładnie nic- ani żadnej ulgi Palestyńczykom, ani chwili przerwy w atakach Izraela.
Błyskotliwy Norman Finkelstein przypomina nam: „Problem z administracją Busha- jak stara się nam wmówić- jest za małe zaangażowanie w sprawy Bliskiego Wschodu, ale tę dyplomatyczna próżnię wypełni Colin Powel swoja misją”. W takim razie pytam się- kto dal zielone światło Izraelowi do rozpoczęcia masakry? Kto wyposażył Izrael w F-16, helikoptery Apacze? Kto głosował w Radzie Bezpieczeństwa UN przeciwko rezolucji w sprawie międzynarodowych obserwatorów w regionie mających za zadanie monitorowanie sytuacji? Kto zablokował propozycje komisarza UN Mary Robinson, wysłania zespołu do zbadania, co naprawdę się dzieje na terytoriach palestyńskich? Rozważmy następującą sytuacje: A i B zostali oskarżeni o morderstwo. Wszystkie dowody wskazują że A dostarczył B narzędzi zbrodni, A dał mu wyraźny sygnał do rozpoczęcia mordu, a ponadto spowodował, aby nikt się słyszał jęków i wrzasku mordowanych. Czy wyrok sprawiedliwego sądu nie uzna A współwinnym, a nawet tak samo winnym jak B?
Oczywiście Fisk na racje. Najwyższy czas, żeby przestać się oszukiwać i śnić na jawie o dobrych sułtanach. Jeżeli jakiś mentalny blok nie pozwala wam zwątpić w amerykańskie dobre intencje, pomyślcie proszę, że skoro tak- to może jakieś złe eunuchy opanowały i zniewoliły sułtana, tak jak i wielu innych władców. Ale od niesmaku i żalu musimy przejść do działania. Było nie było amerykańska polityka na Bliskim wschodzie to nie pogoda, na która wszyscy narzekają, ale nit nic nie może zrobić – nawet jak nasze demonstracje i protesty nie robią na nikim wrażenia.
Oczywiście, że możemy, i nie będzie to wcale żaden Jihad, ani Wyprawa Krzyżowa. Robert Jansen, z uniwersytety Teras pisze „Dziś pomogłem zabić Palestyńczyka! Jeśli także i ty płacisz podatki rządowi Stanów Zjednoczonych, to ty też dopuściłeś się mordu.”
Wskazuje nam ze to amerykańskie podatki przezbrajają Izrael i mordują Palestyńczyków. Ale pozwólcie mi pocieszyć Jansena – podatnicy nie są winni. Rzeczywistość jest o wiele gorsza, rzez Palestyńczyków jest opłacana przez 5 miliardów ludzi żyjących na tej planecie poza granicami USA.
Każdego dnia transferujemy 5 miliardów dolarów do USA, po to tylko, aby rządzący tym wspaniałym krajem mogli życ na poziomie do jakiego przywykli i mogli wytłuc tylu Palestyńczyków ilu się im spodoba. Jeden dolar każdy dzień od każdego z nas Europejczyków, Azjatów, Chińczyków, Japończyków, Rosjan i Arabów.
Te wiercące mózg dane zostały opublikowane w brytyjskim tygodniku „The Economist”. Piszą tam, że robimy to począwszy od 1972 roku, gdyż wtedy USA dało sobie prawo drukowania tylu dolarów ile sie im zechce, podczas gdy my wszyscy zostaliśmy przypisani do fikcji zielonych- małego świstka papieru, ekwiwalentu naszej pracy i dóbr światowych.
W rzeczywistości Amerykański dolar nie ma żadnego pokrycia.
Jest tylko czekiem wystawionym przez zbankrutowanego utracjusza, nadającym się do oprawienia i powieszenia nad łóżkiem. A mogą oni drukować tyle, ile im się spodoba i ile im potrzeba. Czy nie zastanawialiście się nigdy, że istnieje tylko jedno supermocarstwo, a reszta świata grzęźnie w długach? Przecież to nie jest żadna tajemnica- mówi o tym Fidel Castro na każdej międzynarodowej konferencji od 1972 roku, za co spotykają go niekończące się szykany USA…
Amerykański finansowy „czarnoksiężnik”, nijaki Greenspan, odgrywa przed nami stare przegrane sztuczki polegające na zaufaniu do oszusta, które nazywamy „piramidą”. Gry takie prowadzili i inni, szczególnie w Albanii i Rosji palanty miejscowych kacyków. Skończyło się katastrofami tych krajów. Czym różni się ten szwindel od wszystkich innych to tym że „Żydowsko – Amerykańska Piramida” różni się wielkością. Jest to szwindel globalny! Ale pod wszystkimi innymi względami jest to taka sama oszukańcza piramida. 90% wszystkich transakcji finansowych to działania czysto spekulacyjne, pisze Noam Chomsky. Piramida jest utrzymywana tylko dzięki gigantycznej propagandzie i praniu mózgów prowadząca do zwiększenia konsumpcji i ekspansji. Normalni ludzie w USA i krajach sojuszniczych nie maja z tego nic: w Anglii bieda wśród dzieci powiększyła się trzykrotnie od „reform” Margat Tacher, w USA mamy milion bezdomnych dzieci. Amerykanie, Brytyjczycy, Niemcy SA niemiłosiernie zadłużeni, tak samo, jak wszystkie inne kraje. Amerykańskim dolarem zastąpiono złoto, tylko dlatego, że zapewniało to stały procent zysku. Ten stały zysk stał się dla ludzkości tym – czym wysmarowana miodem lepka dla much.
Spowodowało to lawinę długów, doprowadziło do nędzy państw i ludzi, i stworzyło ordynarnie paskudna aberrację globalizmu. Nie bez powodu Samuel Brofman – „samogoniarz” – założyciel dynastii Bronfmanów ojciec obecnego prezesa Swiatowego Kongresu Żydów zapytany, co jest jego zdaniem najważniejszym wynalazkiem ludzkości – odpowiedział bez namysłu – „procenty od pożyczki”. To był „Drugi Upadek Człowieka”. Adam został skuszony jabłkiem, my zostaliśmy skuszeni stałym zyskiem z pożyczonego dolara – współczesnym ekwiwalentem starej lichwy.
W dawnych czasach, tzw. „antysemicki” Kościół potępiał lichwę – jako ekskluzywne żydowskie zajęcie. Dziś jest to zajęciem dla wszystkich. Każdy jest wspólnikiem używając słów Milo Mindebindera – postaci z „Catch-22” Hallera. I rzeczywiście – to jest pułapka Catch-22 – nie możesz zabrać swoich ugranych pieniędzy i odejść, aby się cieszyć łupem – musisz siedzieć przy stole…i grać do końca.
Dolar amerykański nie jest już żadnym pieniądzem – jest licencją, tak jak licencja Microsoftu, albo patentem jakiejkolwiek farmaceutycznej firmy.
Kiedykolwiek władcy USA zdecydują, mogą oni zamrozić aktywa sąsiadów, albo rebelianckich krajów. Iran ma zamrożone aktywa, Irak, Libia, najprawdopodobniej Arabia Saudyjska będzie miała to samo, jak się nie poprawia Szejowie. Co to jest? – zagadka Bilbo Baggins’a – przepłacone, niestabilne, zielone i ogromnie pożądane przez….durni?
W ostatnich dniach wojny we Wschodniej Azji, płynąłem wolna łodzią w dół rzeki Mekong, w towarzystwie dziennikarzy, poszukiwaczy przygód, miejscowych wieśniaków, świń i kur. Łódź dokonywała częstych przystanków zatrzymywana i okładana „podatkami” i „grzywnami” przez różne walczące partie, ale powoli posuwała się od starej królewskiej stolicy Luang Praband do Ventiane. W małej sennej wiosce złożonej z dwudziestu chat i trzech słoni zatrzymaliśmy się na nocleg. Polazłem do małego chińskiego sklepiku. Przede mną stał ciemny, opalony partyzant Pathet Lao w grubych gumowych sandałach Ho Chi Minh i karabinem AK na plecach, kończył zakupy i płacił jakimiś śmiesznymi kolorowymi papierkami – były to pieniądze Pathet Lao. Zołniez wyszedł, a ja wyciągnąłem z kieszeni pare takich samych banknotów – jakie wydano mi na łodzi – jako resztę – i poprosiłem sprzedawcę o papierosy – ani się nawet nie ruszył. Mówie do niego – widziałem żeś przyjął e pieniądze.
Odpowiedział mi ze spokojem i mądrością godną słów Lao-Tzu – „Tak, przyjmujemy, ale tylko od ludzi z karabinami”
Dolar jest przyjmowany przez większość światowej społeczności ze strachu. I właśnie dlatego siły zbrojne USA każdego roku dostają coraz więcej pieniędzy. Dlatego pustelnicze państwa Północnej Korei, Iranu i Iraku stały się „Osia Zła” - stały się…bo one nie przyjmują dolarów. Ale strach jest złym doradcą, a upadek piramidy jest nieunikniony. W zasadzie upadek „Piramidy” już się rozpoczął, zacza się w sierpniu 2001 roku – jak poinformował The Economist swoich czytelników w dniu 25.08.2001 roku, i gdyby nie doskonale zsynchronizowana w czasie interwencja pewnych ”nieznanych sił, czy nieznanych osób” 11 września 2001 roku, dzisiaj dolar amerykański miałby jedynie wartość numizmatyczną. I nawet II Wojna Światowa może tylko opóźnić ten rozpoczęty proces.
Poczucie narodowej godności i świadomości swego własnego interesu narodowego spowodowały, że mądrzy przywódcy wycofali się ze strefy dolara. Europa wprowadziła Euro, yen japoński skoczył w górę. Ale ich próby zastąpienia papieru innym papierami obłożenia go procentem lichwy jest z góry skazany na niepowodzenie.
Z rewolucyjnym pomysłem wystąpił dr. Mahathair, premier Malezji, proponując powrót do parytetu złota i srebra, bardziej dokładnie do złotego Islamskiego Denara, jako waluty rezerw światowych z zerowym procentem. Jego wspaniała idea likwidacji dolara i niespłacalnych długów sprawiają, że powinniśmy go porównać z Salonem, legendarnym mędrcem Ateńskim, który zlikwidował długi, obalił oligarchie i zwrócił ludziom ziemię razem z ich wolnością. Jeżeli udało by się to powtórzyć, skończyłaby się tragedia Palestyny i wielu narodów Trzeciego świata. Dolar amerykański upadnie taj szybko – jak w 1929 roku, razem z jego upadkiem dokładnie tak samo szybko upadnie amerykańska pomoc dla wszystkich wierzycieli. Nie odbierzcie tego, jako atak na Amerykę. Zwyczajny, przeciętny Amerykanin tylko zyska. Na początek zostaną Amerykanom zwrócone ich domy, które dzierżą w swych łapach bankierzy, gdyż znikną ich długo hipoteczne. Ciężar jarzma zadłużenia zwali się z pleców zgiętej pod nim ludzkości.
Naprawdę, ludzie tacy jak George Soros, czy Mark Rich będą musieli pojawić się w urzędzie zatrudnienia i szukać pracy, żeby się utrzymać, a z nimi razem ich tysiące popleczników i popleczników Izraela. Ale nie żałujcie ich, bo nie będą nam szkodzić wymyślając następne szwindle – bo nie będą mieli czasu ciężko pracując na swoje utrzymanie.
I oto jest prosta odpowiedź na pytanie – jak pomóc Palestynie. Nakażcie swym wybranym przywódcom, aby wycofali wasze narodowe fundusze i kapitały ze strefy dolara i wycofali się z żydowsko – amerykańskich banków.
Jestem zachwycony pomysłem dr. Mahathira. Złoty Denar Islamski może nas wprowadzić w nowy lepszy świat, świat bez niszczącej lichwy, świat w którym nastąpi pojednanie narodów.
Uwarunkowania religijne nie mogą być pominięte w rozwiązaniach praktycznych. Islamski Denar zastąpi nasz obecny lichwiarsko-bankierski system w sposób, w jaki dziś znamy go i nazywamy go „islamską bankowością”. Ale przecież ten sam system był znany przez stulecia i praktykowany był przez stulecia i praktykowany był przez katolików, aż do Jana Kalwina. Prorok Muhammad(pzn) tylko umocnił prawo zakazujące lichwy. Prawo żydowskie zabrania stosowania lichwy w stosunku do innych Żydów(braci), ale nakazuje stosowanie lichwy w stosunku do obcych (nie Żydów). Św. Ambroży doskonale rozumiał uwarunkowania lichwy kiedy pisał „Lichwę stosujesz wobec tego, którego chcesz celowo i z rozmysłem skrzywdzić. Stosujesz lichwę wobec tego, którego nie jest tez zabronione zabić”…
Oto dlatego pokój zapanuje w Palestynie wtedy i tylko wtedy, kiedy Żydzi przyjmą maksymę Św. Tomasza z Awintu, która brzmi – „Nie ma żadnych obcych!!” I uznają Palestyńczyków – jako swoich braci. Lub, jak powiedział Hossea – Powiedz o braciach moi ludzie i o siostrach moje umiłowane.
Tłum. Roman Kafel
