Kolaboranci mimo woli
Le Monde
Palestyńskich taksówkarzy zmusza się dziś do roli pomocników izraelskich policjantów. Ich obowiązkiem jest sprawdzać dokumenty współrodaków, by upewnić się, że nie wjechali na teren Izraela nielegalnie. Jeśli zlekceważą ten nakaz, czekają ich surowe kary.
Issam Tamimi nigdy nie przypuszczał, że przyjdzie mu opiekować się w jednym z domów opieki w zachodniej Jerozolimie sędziwymi Izraelczykami. Tak jednak zawyrokował w marcu tego roku izraelski sąd. Ten 35-letni palestyński taksówkarz właśnie zakończył odbywanie kary: odpracował 45 dni pomagając osobom starszym. „To było dla mnie poniżające doświadczenie, bo ci ludzie traktowali mnie jak terrorystę – opowiada Issam. – Miałem jednak do wyboru pracę w domu starców albo miesiąc więzienia”.
W świetle izraelskiego prawa ten Palestyńczyk, ojciec czworga dzieci zamieszkały we wschodniej Jerozolimie, jest przestępcą. W czerwcu 2004 roku został zatrzymany przez policję, kiedy przewoził swoją taksówką obywatela Zachodniego Brzegu Jordanu. Pasażer nie miał stosownego pozwolenia na pobyt po izraelskiej stronie bariery bezpieczeństwa. Przez półtora roku władze zostawiały Issama w spokoju – myślał zatem, że sprawa została zamknięta. Tymczasem w listopadzie 2005 roku, podobnie jak dziesiątki innych taksówkarzy, dostał wezwanie do stawienia się w sądzie.
Kilka miesięcy temu Izraelczycy reaktywowali przepisy z 1996 roku uzupełniające prawo imigracyjne i dodatkowo zaostrzone w 2001 roku, po serii ataków z udziałem palestyńskich kamikadze z Zachodniego Brzegu Jordanu. Nałożyły one na wszystkich taksówkarzy (bez względu na to, czy są Izraelczykami, czy Palestyńczykami) obowiązek upewnienia się, że ich pasażerowie nie przebywają na terenie Izraela nielegalnie.
Innymi słowy – muszą oni sprawdzić dokumenty tożsamości lub pozwolenia na pracę swoich klientów. Te przepisy godzą przede wszystkim w Palestyńczyków. „Sędzia powiedział mi: »Za każdym razem, kiedy dochodzi do zamachu terrorystycznego, okazuje się, że terrorysta został przywieziony tu przez taksówkarza«. To pewnie prawda – przyznaje Issam. – Ale nie uważam tego za dostateczny powód, by karać nas wszystkich. Weźmy na przykład kurs, podczas którego zostałem zatrzymany. Mój pasażer wyszedł niedawno ze szpitala. Jego pozwolenie lekarskie na pobyt w Izraelu straciło ważność kilka dni wcześniej”.
Niektóre zezwolenia wydane Palestyńczykom są ważne zaledwie kilka godzin, inne obejmują tylko konkretne miasto, jeszcze inne tracą ważność, gdy przeprowadzana jest jakaś obława na terrorystów. „Czujemy się niezręcznie prosząc pasażera o okazanie papierów – mówi Nazeeh Mushasha, kolega Issama. – Zwłaszcza jeśli jest to kobieta, bo może sądzić, że w ten sposób chcemy poznać jej wiek albo adres. Wymaga się od nas, abyśmy my, Palestyńczycy, wspomagali izraelską policję. To tak, jakbyśmy wszyscy mieli stać się kolaborantami. Po ostatnich zamachu (17 kwietnia w Tel Awiwie) myśleliśmy nawet, że teraz każą nam kontrolować torby naszych pasażerów!”.
„Nie byłem w stanie znieść tej roli – wyznaje Issam. – Ale gdybym nadal nie sprawdzał moich klientów, znów trafiłbym do więzienia, a tym razem czekałby mnie rok odsiadki w zakładzie zamkniętym”. W tej sytuacji Issam wolał zrezygnować z pracy.
Nazeeh ma sześcioro dzieci i wciąż jeździ swoją taksówką po drogach Izraela i Zachodniego Brzegu. Ale teraz wzbrania się przed przyjmowaniem kursów od Palestyńczyków. Bywa jednak, że czyni wyjątki. „Ostatnio pomachały do mnie dwie kobiety – opowiada. – Miały z sobą miesięczne niemowlę i chciały się dostać do Abu Dis po drugiej stronie muru. Nie byłem w stanie im odmówić, ale poprosiłem, by w razie kontroli podały się za moją żonę i siostrę”.
Tak surowe prawo, podobnie jak sama budowa muru, to efekt polityki mającej zapewnić bezpieczeństwo Izraelowi. Problem w tym, że więzi łączące kiedyś Palestyńczyków z Jerozolimy z ich rodakami z Zachodniego Brzegu Jordanu coraz bardziej się rozluźniają. Izraelskie Stowarzyszenie Obrony Praw Obywatelskich ACRI uważa, że Tel Awiw stosuje „niegodziwe” praktyki „o podłożu rasistowskim”, a w „demokratycznym państwie żaden obywatel nie może być zmuszany do sprawdzania tożsamości drugiej osoby”.
