Polska w oczach izraelskich
"Yediot Ahoronot” z 14.05., Sewer Plocker
Złe znaki w Polsce
Prezydent Lech Kaczyński obiecał zwalczać wszelkie przejawy antysemityzmu. Teraz ma szansę. Jesienią b.r. w Polsce miały miejsce dwie kampanie wyborcze: prezydencka i parlamentarna. Na stanowisko Prezydenta wybrany został prof. Lech Kaczyński z PiS. Ugrupowanie to wygrało również wybory parlamentarne, ale dopiero w maju tego roku, po serii kryzysów i zagrożeń, udało się utworzyć stabilną koalicję z partiami, których wcześniej nie brano pod uwagę jako partnerów: Samoobroną i Ligą Polskich Rodzin. Udział tych dwóch ugrupowań w rządzie tworzy skomplikowane problemy dla Izraela i dla Żydów.
Uważaj na cudzoziemców
Lider Samoobrony, Andrzej Lepper, celuje w publicznych skandalach, obrzucaniu błotem i, oczywiście, agresywnych wypowiedziach. W oczach wielu Polaków jest on lokalnym wcieleniem rosyjskiego populisty Żyrinowskiego. Program Samoobrony jest populistyczno - nacjonalistyczny, podburza przeciw zagranicznym inwestorom i bankowi centralnemu, ostrzega także przed zagranicznym kapitałem przejmującym polskie media. Sam Lepper mówił kiedyś w wywiadzie, że “Hitler chciał dobrze dla Niemiec”, ale pomimo faktu, że wielu zwolenników Samoobrony jest otwarcie antysemickich, bardzo zadbał o to, aby jasny był jego własny, absolutny sprzeciw wobec antysemityzmu. Oświadczył również, że ci, którzy wyrażają antysemickie poglądy, będą wyrzuceni z partii, a nawet zasugerował, że być może w jego żyłach płynie także trochę żydowskiej krwi. Zajęcie przez Leppera w polskim rządzie stanowiska wicepremiera i ministra Rolnictwa zaniepokoiło przyjaciół Polski w Izraelu, Europie i świecie żydowskim. Potencjalnie może wywołać zamieszanie w stosunkach izraelsko - polskich w sferze kontaktów osobistych, ale jeśli chodzi o poziom oficjalny/dyplomatyczny, nie jest to sprawa Izraela. Jest to wewnętrzna sprawa Polski. Wszystkie kraje, nawet te najbardziej demokratyczne, mają swoje partie populistyczne, takie jak Samoobrona i wszystkie te państwa starają się różnymi sposobami sobie z nimi radzić.
Otwarcie antysemicki
Zupełnie inaczej przedstawia się sprawa z drugim partnerem koalicyjnym, Ligą Polskich Rodzin. Jest to marginalne, katolicko-nacjonalistyczne ugrupowanie, które prezentuje się jako polityczny i ideologiczny spadkobierca dużej, narodowej partii, która działała w Polsce międzywojennej. LPR chwali się fanatyczną, nacjonalistyczną młodzieżówką, która stoi na prawo od katolickiego Radia Maryja. Przywódcą LPR jest Roman Giertych, wnuk i ideologiczny spadkobierca jednego z najbardziej płodnych i jadowitych antysemitów naszych czasów. Francuski “Le Monde” nazwał Giertycha “homofobem i antysemitą”. Tymczasem Roman Giertych jest nie tylko wicepremierem, ale także ministrem Edukacji. Związki pomiędzy Izraelem o polskim MEN są głębokie. Ministerstwo to jest partnerem w wielu projektach, takich jak wyprawy izraelskiej młodzieży do Polski w celu poznania swoich korzeni. Co prawda kilku posłów LPR jest członkami izraelsko - polskiej parlamentarnej grupy przyjaźni, ale trzeba uściślić: duchowy i ideologiczny świat tej partii ma swoje głębokie korzenie w antysemityzmie.
Nieoficjalny bojkot
Z powyższych względów, o ile nie zostanie udowodnione, że jest inaczej, Giertych nie jest legitymizowanym partnerem do dialogu z Izraelem. David Peleg, izraelski ambasador w Warszawie, powinien odmówić wszelkich oficjalnych kontaktów z nim, jednak bez oficjalnego bojkotu. Nie powinien również wahać się, jeśli chodzi o wyrażenie izraelskiego szoku z powodu powierzenia Giertychowi wysokiej funkcji w polskim rządzie. W wywiadzie dla “Yediot Ahronot”, zaraz po wybraniu go na urząd Prezydenta Polski, prof. Kaczyński mówił o swoim niewygasającym podziwie dla Izraela i intencjach, aby zwalczać wszelkie przejawy antysemityzmu w swoim kraju. Ta obietnica podlega teraz próbie i na jego barkach spoczywa teraz ciężar udowodnienia jej prawdziwości. Fakt, że we współczesnej Polsce prawie nie ma Żydów, nic nie znaczy. Antysemici nie potrzebują Żydów, aby być tym, kim są.
